Gregor Stewart, Chief AI Officer w SentinelOne, przedstawił możliwości wykorzystania modeli OpenAI w analizie złośliwego kodu. Nowe narzędzia potrafią analizować oprogramowanie na poziomie ludzkiego eksperta, skracając czas badania próbek z tygodni do zaledwie kilku godzin. Dla branży bezpieczeństwa oznacza to szybsze wykrywanie powiązań między atakami i udostępnienie zaawansowanych metod obrony całemu zespołowi inżynierów.
Ręczna analiza podejrzanego kodu przez lata należała do najbardziej czasochłonnych zadań w cyberbezpieczeństwie. Jak wskazuje Gregor Stewart, Chief AI Officer w firmie SentinelOne, zastosowanie nowoczesnych modeli sztucznej inteligencji zmienia ten proces w sposób odczuwalny dla zespołów technicznych.
Analiza kodu w kilka godzin zamiast tygodni
Według informacji przekazanych przez Stewarta, sztuczna inteligencja jest obecnie zdolna do mapowania i analizowania złośliwego oprogramowania na poziomie porównywalnym z człowiekiem. Zadania inżynierii wstecznej, które analitykom zajmowały dotąd całe tygodnie pracy, zautomatyzowane systemy wykonują w zaledwie kilka godzin.
Identyfikacja powiązań między zagrożeniami
Przyspieszenie prac to nie jedyny aspekt omawiany przez eksperta SentinelOne. Równie istotna jest zdolność algorytmów do wykrywania korelacji pomiędzy różnymi fragmentami oprogramowania. Narzędzia potrafią zestawiać ze sobą próbki i odnajdywać zależności, co pozwala łączyć ze sobą zagrożenia uznawane wcześniej za całkowicie odrębne.
Nowe zaplecze dla zespołów programistycznych
Zdaniem Stewarta wykorzystanie technologii opracowanych przez OpenAI przesuwa równowagę sił w cyberprzestrzeni na korzyść obrońców. Zaawansowane możliwości analityczne przestają być domeną wyłącznie wąskiej grupy wyspecjalizowanych badaczy malware — z narzędzi tego typu może teraz korzystać cały zespół inżynierów i programistów dbających o bezpieczeństwo infrastruktury.
Komentarze