
Najgroźniejszy atak w internecie nie zawsze zaczyna się od złośliwego oprogramowania, kradzieży hasła czy podejrzanego linku. Czasami zaczyna się od zwykłej wiadomości: „Cześć, co u Ciebie?”.
Po drugiej stronie ekranu może znajdować się ktoś, kto nie chce ukraść danych ani pieniędzy. Jego celem jest zdobycie zaufania młodego człowieka, przejęcie nad nim kontroli i stopniowe zmuszanie go do zachowań, których nigdy nie podjąłby dobrowolnie.
Międzynarodowa sieć znana jako 764 pokazuje, jak niebezpieczne staje się połączenie manipulacji psychologicznej, szantażu, presji społecznej oraz technologii komunikacyjnych.
8 października 2026 roku jeden z jej liderów przyznał się do winy przed amerykańskim sądem. To ważne wydarzenie, ale również przypomnienie, że zatrzymanie sprawców nie oznacza automatycznego końca zagrożenia.
Kim są ludzie stojący za 764?
Prasan Nepal, 21-letni mieszkaniec Karoliny Północnej, znany w internecie pod pseudonimem „Trippy”, przyznał się do udziału w zmowie mającej na celu seksualne wykorzystywanie dzieci.
Według Departamentu Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych Nepal należał do kierownictwa sieci 764 oraz jej wewnętrznej struktury określanej jako „764 Inferno”.
Wspólnie z innymi osobami miał organizować działania wymierzone w nieletnich, koordynować członków grupy, kontrolować dostęp do zamkniętych społeczności oraz nadzorować powstawanie i rozpowszechnianie materiałów służących dalszemu szantażowaniu ofiar.
W sprawie zidentyfikowano co najmniej ośmioro małoletnich pokrzywdzonych. Niektóre dzieci miały zaledwie 13 lat. Liczba ta dotyczy konkretnego postępowania, a nie wszystkich ofiar międzynarodowej sieci.
Nepalowi grozi od 15 do 30 lat więzienia. Ogłoszenie wyroku zaplanowano na 5 marca 2027 roku.
Drugim z mężczyzn wskazywanych jako lider grupy jest Leonidas Varagiannis, posługujący się pseudonimem „War”. Przebywa on w areszcie w Grecji, gdzie ma odpowiadać przed sądem. W jego sprawie należy zachować domniemanie niewinności.
764 nie jest jednak pojedynczą grupą posiadającą jednego przywódcę i centralny serwer, którego wyłączenie zakończy jej działalność.
To sieć powiązanych środowisk, kont, grup i zamkniętych kanałów komunikacyjnych. Jej początki sięgają przełomu 2020 i 2021 roku oraz działalności nastoletniego Bradleya Cadenheada z Teksasu, skazanego później na 80 lat więzienia.
Pomimo tego wyroku kolejne osoby przejmowały role organizatorów, a powiązane społeczności zmieniały nazwy i miejsca działania.
Jak działa mechanizm manipulacji?
Aby zrozumieć to zagrożenie, trzeba przestać myśleć wyłącznie o hakerach atakujących systemy komputerowe.
W przypadku 764 głównym celem ataku jest człowiek.
Sprawcy stosują techniki przypominające klasyczny social engineering, czyli inżynierię społeczną. Nie próbują od razu przełamywać zabezpieczeń technicznych. Wykorzystują emocje, potrzebę akceptacji, samotność, zaufanie oraz strach.
Schemat może rozwijać się stopniowo.
Najpierw pojawia się kontakt. Nowa znajomość w grze internetowej, komunikatorze lub mediach społecznościowych. Rozmówca wydaje się zainteresowany, pomocny, rozumie problemy i oferuje wsparcie.
Następnie budowana jest relacja. Sprawca zdobywa informacje o życiu dziecka, jego trudnościach, rodzinie i emocjach. Może udawać rówieśnika, przyjaciela albo osobę zakochaną.
Później pojawia się tajemnica. Dziecko otrzymuje prośby o zachowanie rozmowy w sekrecie, ujawnienie prywatnych informacji lub przesłanie materiałów, których nie chciałoby pokazać innym.
W końcu następuje szantaż. Wcześniej zdobyte informacje są wykorzystywane jako narzędzie nacisku. Sprawca grozi ujawnieniem intymnych materiałów, kompromitujących rozmów albo wyrządzeniem krzywdy.
Na tym etapie ofiara może mieć poczucie, że utraciła możliwość wycofania się.
Każde kolejne wymuszone zachowanie może dostarczać przestępcom następnego materiału do szantażu. W ten sposób powstaje mechanizm narastającej zależności.
W udokumentowanych sprawach związanych z 764 pojawiały się przymusowe samookaleczenia, seksualne wykorzystywanie dzieci, krzywdzenie zwierząt, zachęcanie do prób samobójczych i nakłanianie do przemocy wobec innych osób.
Nie chodzi wyłącznie o jednorazowe poniżenie. W niektórych środowiskach powiązanych z 764 zdobywanie coraz bardziej drastycznych materiałów stanowiło sposób budowania pozycji wewnątrz grupy.
Z perspektywy bezpieczeństwa jest to szczególnie niebezpieczne połączenie: manipulacja psychologiczna tworzy zależność, a cyfrowe materiały pozwalają ją utrzymywać i przekazywać kolejnym sprawcom.
Od przemocy cyfrowej do przemocy na ulicy
Jednym z najbardziej niepokojących elementów działalności 764 jest przenoszenie działań z internetu do rzeczywistości.
We wrześniu 2024 roku w szwedzkim Hässelby 14-letni chłopiec zaatakował nożem 82-letniego mężczyznę poruszającego się przy pomocy balkonika.
Atak był transmitowany w zamkniętym środowisku internetowym. Szwedzki sąd ustalił później, że nastolatek dopuścił się usiłowania zabójstwa.
17 września 2026 roku sąd w Umeå skazał innego młodego mężczyznę, działającego w sieci pod pseudonimem „Chai”, na 10 lat i 6 miesięcy więzienia. Wyrok obejmował liczne ciężkie przestępstwa, w tym usiłowania zabójstwa i przestępstwa seksualne.
Sprawa pokazała, że człowiek kierujący działaniami przez internet może odgrywać zasadniczą rolę w przemocy wykonywanej fizycznie przez kogoś innego.
W Wielkiej Brytanii w styczniu 2025 roku Cameron Finnigan, powiązany z 764, został skazany na sześć lat pozbawienia wolności, z dodatkowym trzyletnim okresem nadzoru, między innymi za nakłanianie młodej osoby do samobójstwa oraz posiadanie materiałów terrorystycznych.
W lutym 2025 roku we Włoszech zatrzymano 15-latka podejrzewanego o działalność w środowisku 764 i przygotowywanie brutalnego przestępstwa.
Te przypadki pokazują, że przemoc internetowa nie kończy się w chwili zamknięcia aplikacji.
Zagrożenie nie zna granic państwowych
W grudniu 2025 roku Kanada jako pierwszy kraj uznała sieć 764 za organizację terrorystyczną.
FBI w lutym 2026 roku informowało o ponad 350 osobach objętych dochodzeniami dotyczącymi 764 i powiązanych brutalnych sieci internetowych. W kwietniu liczba ta przekraczała już 450.
Nie oznacza to, że wszystkie te osoby zostały zatrzymane lub uznane za winne. Pokazuje jednak skalę zainteresowania organów ścigania zjawiskiem, którego nie można ograniczyć do pojedynczego kraju.
23 września 2026 roku FBI ponownie ostrzegło przed rosnącą aktywnością brutalnych środowisk internetowych wykorzystujących dzieci i osoby szczególnie podatne na manipulację.
W tym miejscu warto podkreślić coś istotnego.
Samo korzystanie z Discorda, Robloxa, Minecrafta czy innych popularnych aplikacji nie oznacza kontaktu z przestępcami.
Sprawcy wykorzystują te środowiska dlatego, że znajdują się tam użytkownicy, z którymi mogą nawiązać kontakt. Problemem są zachowania przestępcze i niewłaściwe wykorzystanie funkcji komunikacyjnych, a nie sam fakt istnienia gier czy komunikatorów.
Dlatego rozwiązaniem nie może być wyłącznie zakazywanie dzieciom korzystania z internetu.
Dlaczego dziecko często nie prosi o pomoc?
To prawdopodobnie jedno z najważniejszych pytań, jakie powinien zadać sobie dorosły.
Z naszej perspektywy rozwiązanie wydaje się oczywiste: zablokować rozmówcę, zgłosić szantaż i powiedzieć rodzicom.
Jednak osoba poddana długotrwałej manipulacji może postrzegać sytuację zupełnie inaczej.
Może obawiać się ujawnienia prywatnych materiałów, reakcji rodziców, utraty znajomych czy odpowiedzialności za zachowania, do których została zmuszona.
Sprawcy celowo wykorzystują te obawy.
Im bardziej ofiara czuje się zawstydzona lub osamotniona, tym trudniej jest jej poprosić o pomoc.
Dlatego komunikat kierowany do młodych ludzi powinien być prosty:
Jeżeli ktoś szantażuje Cię w internecie, masz prawo przerwać kontakt i poprosić o pomoc. Nawet jeżeli wcześniej wysłałeś zdjęcie, zdradziłeś tajemnicę albo zrobiłeś coś pod presją.
Dorosły, który dowiaduje się o takim zdarzeniu, powinien w pierwszej kolejności zadbać o bezpieczeństwo dziecka, nie zaś koncentrować rozmowy na karaniu go za wcześniejsze decyzje.
Poczucie bezpieczeństwa jest warunkiem ujawnienia przemocy.
Cyfrowa higiena to nie cyfrowa inwigilacja
W dyskusjach o ochronie dzieci często pojawiają się dwa skrajne podejścia.
Pierwsze zakłada pełną kontrolę: czytanie wszystkich wiadomości, śledzenie aktywności, stały dostęp do urządzeń oraz aplikacje monitorujące.
Drugie opiera się na przekonaniu, że dziecko samo powinno nauczyć się radzić sobie ze wszystkimi zagrożeniami.
Żadne z tych podejść, traktowane jako jedyne rozwiązanie, nie jest wystarczające.
Kontrola może być potrzebna w określonych sytuacjach i powinna odpowiadać wiekowi oraz poziomowi zagrożenia. Jednocześnie młodzi ludzie potrzebują prywatności, autonomii i zaufania.
Możemy jednak spojrzeć na problem jeszcze inaczej.
A gdyby technologia dawała młodemu człowiekowi możliwość sprawdzenia niebezpiecznej rozmowy bez automatycznego informowania o niej rodziców i bez przekazywania całej korespondencji osobom trzecim?
Wyobraźmy sobie funkcję bezpieczeństwa w komunikatorze.
Użytkownik otrzymuje wiadomość, której intencje budzą jego niepokój. Nie musi od razu wiedzieć, czy ma do czynienia z manipulacją, groźbą czy zwykłym nieporozumieniem.
Może samodzielnie wybrać fragment rozmowy i uruchomić analizę.
System, działający najlepiej lokalnie na urządzeniu, sprawdza potencjalne sygnały ostrzegawcze: próby wymuszania tajemnicy, szantaż emocjonalny, groźby lub naciski na przesyłanie prywatnych materiałów.
Zamiast kategorycznego osądu przedstawia zrozumiałe wyjaśnienie:
„Ta wiadomość zawiera elementy presji i może być próbą manipulacji. Nie musisz wykonywać poleceń rozmówcy. Możesz przerwać rozmowę, zachować dowody i poprosić zaufaną osobę o pomoc”.
Użytkownik otrzymuje również możliwość zgłoszenia zagrożenia.
Bez automatycznego wysyłania wszystkich rozmów do rodziców. Bez tworzenia historii prywatnych relacji. Bez założenia, że każda nietypowa wiadomość jest przestępstwem.
To koncepcja rozwiązania projektowanego z myślą o prywatności, a nie opis gotowej, niezawodnej funkcji dostępnej we wszystkich komunikatorach.
Taki system wymagałby rzetelnej walidacji, ochrony danych, mechanizmów odwołania od błędnych ocen oraz jasnych procedur reagowania na bezpośrednie zagrożenie życia.
Jednocześnie jego wartość mogłaby być również psychologiczna.
Sprawca, który próbuje przekonać dziecko, że nikt mu nie uwierzy, nie może już zakładać, że ofiara pozostaje zupełnie bez narzędzi do oceny sytuacji.
Nie jest to gwarancja powstrzymania przestępcy, ale potencjalny sposób ograniczenia jego przewagi informacyjnej i emocjonalnej.
Technologia, która już dzisiaj pomaga
Istnieją również konkretne rozwiązania ograniczające szkody wynikające z szantażu intymnymi materiałami.
Jednym z nich jest bezpłatna usługa Take It Down, prowadzona przez amerykańskie National Center for Missing & Exploited Children.
Jeżeli osoba posiada intymne zdjęcie lub nagranie wykonane, gdy miała mniej niż 18 lat, może wykorzystać tę usługę do wygenerowania na swoim urządzeniu cyfrowego odcisku pliku, nazywanego hashem.
Samo zdjęcie lub nagranie nie musi opuszczać urządzenia.
Wygenerowany hash może zostać wykorzystany przez współpracujące platformy do wykrywania i ograniczania rozpowszechniania odpowiadających mu materiałów.
Rozwiązanie nie usuwa wszystkich kopii z całego internetu i nie działa na każdej platformie, szczególnie w zaszyfrowanych kanałach. Pokazuje jednak ważny kierunek technologiczny.
Ochrona przed przemocą cyfrową nie musi oznaczać gromadzenia kolejnych wrażliwych danych.
Czasami można ograniczać ryzyko, przetwarzając mniej informacji, a nie więcej.
Co powinni zrobić rodzice, szkoły i platformy?
Najskuteczniejsza ochrona wymaga połączenia edukacji, rozwiązań technicznych oraz dostępnej pomocy.
Rodzice powinni rozmawiać z dziećmi nie tylko o tym, ile czasu spędzają przed ekranem, ale również o relacjach, które nawiązują online. Warto jasno ustalić, że prośba o pomoc nie zakończy się automatycznie karą czy odebraniem telefonu.
Szkoły powinny uczyć rozpoznawania manipulacji, szantażu, przemocy psychicznej i zagrożeń związanych z ujawnianiem danych. Sama lista zakazanych stron internetowych nie zastąpi edukacji o mechanizmach wpływu.
Platformy komunikacyjne powinny zapewniać łatwo dostępne funkcje zgłaszania zagrożeń, odpowiednią ochronę kont nieletnich oraz skuteczniejsze reagowanie na sieci sprawców przenoszące działalność między usługami.
A młodzi ludzie powinni wiedzieć, że mają prawo powiedzieć „nie”, zakończyć rozmowę i zwrócić się o wsparcie bez konieczności tłumaczenia każdej wcześniejszej decyzji.
Jeśli do szantażu już doszło, nie należy spełniać kolejnych żądań sprawcy. Warto zachować identyfikatory kont, wiadomości tekstowe, adresy zgłoszeń i inne bezpieczne dowody, a następnie skontaktować się z odpowiednimi służbami. Nie należy samodzielnie pobierać ani rozpowszechniać materiałów przedstawiających seksualne wykorzystywanie dzieci.
W Polsce nielegalne treści internetowe można zgłaszać przez Dyżurnet.pl. Dzieci i młodzież mogą przez całą dobę korzystać z bezpłatnego telefonu 116 111, a rodzice i nauczyciele z konsultacji pod numerem 800 100 100, w godzinach pracy tej linii.
W sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia lub zdrowia należy dzwonić pod numer 112.
Najważniejsza lekcja płynąca ze sprawy 764
Przypadek 764 pokazuje, że współczesne cyberbezpieczeństwo nie ogranicza się już do ochrony haseł, komputerów i sieci.
Równie ważna staje się ochrona człowieka przed manipulacją, przymusem i wykorzystaniem jego własnych emocji.
Nie zatrzymamy wszystkich sprawców przez zamknięcie jednego serwera, zablokowanie pojedynczej aplikacji czy zatrzymanie jednego lidera.
Możemy natomiast stopniowo ograniczać ich możliwości działania.
Poprzez lepszą edukację. Poprzez projektowanie bezpieczniejszych narzędzi. Poprzez skuteczne zgłaszanie przestępstw. I przede wszystkim poprzez budowanie zaufania między młodymi ludźmi a dorosłymi.
Dziecko nie powinno musieć wybierać między bezpieczeństwem a prywatnością.
Technologia powinna pomagać mu rozpoznawać zagrożenia, wzmacniać samodzielność i umożliwiać uzyskanie pomocy wtedy, kiedy naprawdę jej potrzebuje.
Bo w świecie, w którym przestępca potrafi wykorzystać zwykłą rozmowę jako narzędzie kontroli, umiejętność rozpoznawania manipulacji może okazać się równie ważna jak najlepsze zabezpieczenia techniczne.
Źródła i materiały do dalszej lektury
Weryfikacja sądowa i policyjna: Departament Sprawiedliwości USA – przyznanie się Prasana Nepala do winy, 8.10.2026; FBI – ostrzeżenie z 23.09.2026; Szwedzki sąd – wyrok z 17.09.2026; Sussex Police – sprawa Camerona Finnigana.
Analizy międzynarodowe: Rząd Kanady – charakterystyka 764; GNET / Institute for Strategic Dialogue – badanie środowisk przemocy nihilistycznej, 2026.
Ochrona i pomoc: Take It Down – polska wersja; Dyżurnet.pl; Telefon Zaufania 116 111; Telefon dla rodziców i nauczycieli 800 100 100.
Komentarze